Cześć Podglądacze!
Ostatnia notka była dwa tygodnie temu i to jest na tyle długo, że zaczęły mnie brać wyrzuty sumienia, więc postanowiłam poświęcić dzisiejszy dzień na pisanie notek zapasowych, które zostaną udostępnione automatycznie.
Poprzednio nie dałam wam muzyki do czytania, bo zapomniałam, ale teraz robię to specjalnie. Poza tym, kompletnie odbiegając od tematu mam remont w pokoju i to jest idealne, bo będę miała (a w zasadzie już mam...) niebieskie ściany i białe meble. I czarne dodatki. Boże, pięknie tam będzie.
Wracając. Temat dzisiejszy to oczywiście już lekko przygasła rzecz - reforma w oświacie! O taak, dlaczego by znowu nie namieszać, dlaczego by jako nowy, świetny rząd nie pozostawić po sobie śladu w postaci powrotu do starych dobrych czasów? Powiem wam, co o tym myślę. To ogółem rzecz biorąc nie jest taki zły pomysł, ale oczywiście ma dwie strony medalu - tą dobrą i tą okropną.
Dobrą zmianą w tym całym przedsięwzięciu byłby fakt, że może (ale tylko może) uda się w ten sposób pozbyć ze szkół "koksów", którzy chodzą i zastraszają innych. Może udałoby się też zmniejszyć już i tak bardzo wysoki odsetek palących ludzi w moim wieku i młodszych. Palących, pijących, czy nawet ćpających. Młodość rządzi się swoimi prawami i oni będą po te używki i tak sięgać, ale kiedy zostaną w tej podstawówce, gdzie ich rodzice zapisali, czyli w 90% jak najbliżej domu, kiedy będą mieli na karku tych samych nauczycieli, którzy przyjmowali ich do tej szkoły, kiedy nie wiedzieli, ile to 2+2, to może wtedy nie przyjdzie im to tak szybko do głowy. A w gimnazjum? Kiedy ja zmieniłam szkołę, ponieważ moja zespołem szkół nie była, od razu nauczyciele mówili nam "traktujemy was jak dorosłych i tak macie się zachowywać". No to jeżeli nam tak mówią, to się zachowujemy. Jesteśmy dojrzali - rozmawiamy o seksie i oglądamy porno. Jesteśmy odpowiedzialni - pijemy i palimy z głową. Jesteśmy wychowani - przekleństw używamy tylko w ściśle określonych przypadkach. Stawiamy się nauczycielom, bo bronimy swoich racji. Niektórzy właśnie tak to odbierają. Oczywiście szanowna Pani Szydło powie, że ona wychodzi na przeciwko rodzicom! Ona jest ich aniołem stróżem! Ona - tylko ona - o nich myśli." - Wszystkie doświadczenia, które w tej chwili mamy z posyłaniem dzieci 6-letnich do szkół pokazują, że to była bardzo zła decyzja. Dlatego my przychylamy się do zdania rodziców, ekspertów i pedagogów i proponujemy wprowadzenie zmiany ustawowej." Tak mówiła o 6-latkach. Co powie o gimnazjalistach? Poza tym, jest jeszcze jedna rzecz, której ja nie rozumiem - czy w takim razie JA - absolwentka gimnazjum - będę teraz na starej podstawie programowej i będę w liceum 3 lata? Czy może dadzą mi nową i będę tam siedzieć lat 4? A jeśli jednak 3, to czy moja rok młodsza kuzynka będzie rok dłużej?
Z tego miejsca porozmawiajmy o minusach. Bardzo podobał mi się artykuł, który znalazłam na stronie "Wyborczej", z tego co widzę są to "Listy do Wyborczej" i niejaka Pani Lidka Radzio pisze tak: "MEN opracuje program nauczania na lekcjach wychowawczych. Domyślam się, że będzie tam dużo "kształtowania postaw patriotycznych". [...] Gimnazja zostaną zlikwidowane. Nie wiadomo, gdzie będą się uczyć VII- i VII-klasiści. W podstawówkach, razem z "maluszkami"? Tam, gdzie przez ostatnie 10 lat montowano kolorowe dywaniki i sale zabaw? Przecież tam, do cholery, nawet nie ma krzeseł w ich rozmiarze! (No a jeśli w gimnazjach, to argument o likwidacji gimnazjów jako siedlisk zła i wylęgarni przemocy jest inwalidą)." Stuprocentowo się z tą panią zgadzam! Co prawda pominęła Pani kwestię zespołów szkół, gdzie np. ja uczyłam się, a na przerwach pomiędzy 2-metrowymi chłopakami z gim latały maluchy z pierwszej podstawówki. Więc w mojej szkole wyszłoby na to samo. Ale poza tym! Co z nauczycielami? Przecież oczywistym jest, że nie wszyscy dostaliby posady, bo tych samych przedmiotów mogliby uczyć ci ludzie, którzy uczą młodszych. Pedagodzy gimnazjalni też straciliby pracę, bo po co zatrudniać kolejnego pedagoga dla dwóch roczników (klasa 7 i 8), skoro oni są tak czy inaczej w podstawówce i mogą chodzić do pedagoga dla podstawówki? No i najważniejsza kwestia, którą również poruszyła Pani Radzio: "Na przygotowanie nowych programów nauczania, przeszkolenie nauczycieli, napisanie i wydrukowanie nowych podręczników mamy rok. Myślę, że za rok będzie sporo memów z literówkami i błędami merytorycznymi z tych naprędce kleconych protez w roli głównej."Morał jest taki: jeśli chcecie, żeby Was zapamiętano, zróbcie coś co będzie bezkompromisowo tą Waszą DOBRĄ ZMIANĄ, a nie coś, co chyba tylko bardziej namiesza.
Insignis.
Ah.. Ile to się naczytałam, że likwidacja gimnazjów to zło i... Muszę się nie zgodzić. Pominęłaś tu kilka aspektów. Ty chodziłaś do zespołu szkół to możliwe, że miałaś troche inaczej. Ja chodziłam do gimnazjum, które bylo połączone z liceum, a do podstawówki gdzies zupełnie indziej. Szczerze mówiąc szkoda, że ta ustawa nie weszła z siedem lat wcześniej. Zmiana co trzy lata szkoły to był dla mnie tak duży stres, że nabawiłam się przez to strasznych problemów zdrowotnych. Co chwila zmiana nauczycieli, zmiana środowiska. Wielu moich znajomych również lądowało w szpitalu, bo nie wytrzymywali stresu. To wprowadzenie znów 8 klas zniweluje ten współczynnik nastolatków z nerwobólami albo (co gorsza) chorobami spowodowanymi długotrwałym stresem. To oczywiście przypadek tylko tych co ambitniejszych, nie tych ktorym wystarczą dwóje na świadectwie. Co chwila zmiany nauczycieli i ich sposobów nauczania tez sprawiają, że trudniej jest sie przystosować do nauki. To takie przemówienie za plusami. Jesli chodzilas do zespołu szkół to zapewne uczyli cie ci sami ludzie co w podstawówce, tak jak mnie w gim i lo. Ty nie powinnaś się też martwić, bo zmiany ciebie nie dotkną, ale np. Rocznik 2003 bedzie sie ubiegał o miejsce w liceum z rocznikiem 2004, a nawet 2005, a to już absurd. I to jest słabe zorganizowanie całości. To tak na minus. Rocznik 2002 testował nową podstawę programową i nie zdąży jej przetestować do końca, bo już wprowadzą nową. Będzie to bardzo kosztowne i niestety nasz rząd źle się do tego zabrał. Ale szczerze mówiąc to jedyna słuszna ustawa PiS-u od początku jego kadencji.
OdpowiedzUsuńNapisałaś, że to namiesza, ale ustawa o gimnazjach też namieszała - jakieś ćwierć wieku temu. W 2001, zdaje się, odbył się pierwszy test szóstoklasisty i wszyscy byli skołowani. Wcześniej jak powstały gimnazja to również był szok, a później ludzie się przyzywali. Tak będzie i teraz. Nie rozumiem jeszcze do końca planu likwidacji testu gimnazjalnego do czasu aż zlikwidują gimnazja, albo jak mają zamiar wyglądać licea dla rocznika '01, '02 i '03, ale o sie na pewno wyjaśni niedługo - może skończą liceum w wieku lat 20. Póki co myślę, że zamiast roztrząsać to po raz kolejny należałoby się uspokoić i nic nie robić, bo nic się niw da zrobić.
Uf... Rozpisałam się, na pewno trochę nieskładnie, ale mam nadzieję, że nie zamazało to sensu tej dygresji.
Pozdrawiam.
Na wstępie przesyłam ci buziaki kochana, bo dobrze wiesz, że cię uwielbiam :*
OdpowiedzUsuńNie, nie, nie, ja też zmieniłam szkołę po podstawówce. Tylko tak się złożyło, że poszłam do zs i to w ogóle było okropne bo chodziłam do klasy, która przeszła z podstawówki, byłam z zewnątrz, makabra. Pewnie masz rację, co do tego stresu i rzeczywiście to ominęłam. W zasadzie sama nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale z drugiej strony jest też wiele minusów i myślę, że powinni się nad tym jeszcze zastanowić... Ale niezbyt znam się na polityce.
Dziękuję ci bardzo za komentarz, miś ;*