"Łatwe jest zejście do piekieł. Jego bramy są otwarte dniem i nocą...", ale kiedy już się tam wejdzie, bardzo trudno jest się wydostać.
Ten blog to pamiętnik (nie)typowej dziewczyny, która potrzebuje podzielić się swoimi myślami, jak każdy "pisarz".

wtorek, 27 września 2016

Szybkie jedzenie – złe jedzenie?

         Siemciak wszystkim! Znowu nie było długo notki, myślę, że zaraz napiszę wam moje przemyślenia o nowej szkole, w której swoją drogą jest supi, ale nie o tym. Proszę was o to artykuł trochę lepszy bo i do innego celu - do gazetki szkolnej. W związku z ową, będziecie nowe rozdziały dostawać co tydzień - będę udostępniać to, co do szkolnej gazetki napisałam, pani zatwierdziła i poprawiła, więc jest prawie perf. Także miłego czytania!

         Fast-food – szybkie jedzenie, czyli po prostu wchodzisz, zamawiasz, czekasz, odbierasz, jesz. Ten prosty schemat powtarza się miliardy razy dziennie w Polsce i na świecie. Zapytani o restauracje tego typu, odpowiadamy automatycznie „McDonald's” albo „KFC”. Każdy z nas je zna, każdy z nas jadł w nich chociaż raz w życiu. Są jednak ludzie, którzy mówią im stanowcze NIE. Dlaczego? Ponieważ są to miejsca, które na pewno ociekają konserwantami, przetworzonym mięsem, nieświeżymi warzywami i innymi obrzydliwymi, jednak pięknie podanymi, artykułami spożywczymi. Ludzie mówią, że jedzenie tam jest nieświeże, niezdrowe, nienaturalne... Sama miałam taki przypadek – zamówiłam ciasteczko w McCafe i okazało się ono być czerstwą podróbką donuta. To właśnie niewinne wydarzenie skłoniło mnie do zabawy w Sherlocka i poszukania odpowiedzi na pytania nurtujące większość z nas.
Jak wygląda przygotowanie ciasteczek?
         W McDonald's gotową masę przynosi się z magazynu, po czym wypieka się ją na miejscu. Zasady dotyczące samego podawania są bardzo restrykcyjne.
„ - Wraz w wyłożeniem ciastka na wystawę robiliśmy opisy każdego z nich. Była tam data przydatności do spożycia. Ciasteczka muszą być świeże, bo często było tak, że przywożono je dwa razy dziennie.” - Mówi Sylwia, była pracowniczka McDonald's.
W takim razie dlaczego trafiłam na nieświeże? Był to zapewne zwykły przypadek i mój pech, tudzież błąd pracownika, bo przecież pomyłka to rzecz jak najbardziej ludzka.
         Dla porównania, w znanej wszystkim sieci marketów Piotr i Paweł wygląda to bardzo podobnie. Masa przywożona z chłodni lub magazynu, wypiekana na miejscu, wstawiana na wystawę, a na kartce zapisana data przydatności do spożycia. Są to podstawowe zasady, takie firmy jak te, muszą utrzymywać dobrą opinię.
„ - Jesteśmy ogólnopolską siecią, nie może być tak, że coś, co podajemy i sprzedajemy będzie nieświeże, bo wtedy ludzie by tego nie kupowali, co oznacza, że stracilibyśmy dobrą opinię. O wszystko trzeba dbać i wszystko musi być zrobione dobrze” - Stwierdza pani Maja, która od kilku lat pracuje w Piotrze i Pawle.
         Taki sposób myślenia jest perfekcyjny, mimo iż jest również z lekka arogancki. Trzeba się starać, bo inaczej stracimy dobrą opinię i pieniądze. Z takiego założenia wychodzą również restauracje fast-food.
W każdej z nich przestrzega się zasad BHP.
         Ściśle określone zasady dotyczące daty przydatności mają nie tylko ciasteczka. W McDonald's, jak i w KFC zasady smażenia, przechowywania i podawania są również bardzo restrykcyjne. Na przykład frytki (które swoją drogą robione są z prawdziwych ziemniaków) po wyjęciu z oleju mają tylko 7 minut przydatności. Po upływie tego czasu całą porcję trzeba wyrzucić, gdyż jest już niezdatna do spożycia. To samo dotyczy kurczaków – mogą być na płycie grzewczej przez jedynie 7 minut. Może założyciele tych dwóch firm chcieli w ten sposób nawiązać do 7 dni stworzenia świata? Nie wiadomo, w każdym bądź razie jest to liczba święta, ponieważ kiedy przekroczy się tę ilość czasu, dane jedzenie jest stratą firmy, bo przecież nie zostanie sprzedane tylko wyrzucone.
Zasady czystości również są bardzo ważne.
         Z wypowiedzi wspomnianej wcześniej Sylwii dowiedziałam się również, że:
„ - Jeśli podnosiliśmy coś z podłogi, na przykład serwetki, to tylko w rękawiczkach jednorazowych albo od razu po podniesieniu szliśmy zdezynfekować ręce.”
Nie możemy więc starać się wmawiać pracownikom, że jedzenie na pewno jest skażone, czy brudne, bo w takim wypadku jest to niemożliwe.
Jeśli chodzi o pracowników, to i tu są odpowiednie normy.
         Coś co zapewne jest ważne dla wszystkich tych, którzy chcieliby pracować w takich miejscach – podejście do nowych ludzi. Wszędzie istnieje coś takiego, jak „tajemniczy klient”, jednak ciekawie wygląda to w sieci McDonald's. Kiedy owa osoba nadesłana z centrali przyjeżdża, zachowuje się jak zwykły konsument. Zamawia jedzenie, zadaje pytania. Nie ma się jednak co martwić – jeśli w tym czasie zdąży wam się obsługiwać kasę i coś pójdzie nie tak, nikt nie powie wam złego słowa. Człowiek ten jest bowiem po to, żeby zachęcić was, nowych, do pracy. Prawdziwy wykład dostanie kierownik – powiedzą mu wszystko, od jakości jedzenia, po krzywe spojrzenie Kowalskiego, które mu się nie spodobało. Co zrobi z tym kierownik to druga sprawa, jednak od tajemniczego klienta złego słowa nie usłyszycie. On tylko poklepie was po plecach i powie, że świetnie pracujecie.
„ - Momentami chciałam zrezygnować, po prostu wyjść i to zostawić. Traktowali nas jak psy, dosłownie, mówili, że nie potrafimy zarządzać, co my robimy na tym stanowisku. to wszystko miało cel, mieliśmy bardziej przykładać się do pracy i bardziej pilnować porządku. Mimo to, zawsze starałam się miło rozmawiać z pracownikami, oczywiście na tyle, na ile było można.” - Opowiada pani Magda, była pracowniczka McDonald's na stanowisku kierowniczym. Dla porównania w Piotrze i Pawle kierownik dostaje maila, w którym są informacje dotyczące wszystkich pracowników.
         Poza wizytacjami ważnym aspektem jest wprowadzenie do pracy. Filip na przykład wspomina:
„ - Było tak, że pierwszego dnia musiałem zdać test który trwał około trzy godziny. Były tam pytania o zasady BHP, które musiałem znać. Kiedy już przystąpiłem do pracy, to na każdym stanowisku była przynajmniej jedna osoba, z dłuższym stażem. Ta osoba pomagała mi i tłumaczyła, co mam robić, a kiedy nabrałem już wprawy, zostawiali mnie samego. Każdy kierownik przestrzegał wszystkich zasad związanych z tym, że jestem małoletni, na przykład nie mogłem podnosić ciężkich rzeczy, wymieniać worków na śmieci, bo to było związane z umową o pracę, której nie mogę mieć.”
Poza tym wszyscy, których zapytałam, czy to odnośnie KFC czy McDonald's, mówili, że ludzie są tam bardzo mili.
„ - Wszystko zależy od osoby, ale ogółem praca jest w bardzo miłej atmosferze, wszyscy odnoszą się do siebie z szacunkiem.” - Mówi Emptiness*, której siostra pracowała w KFC. Przytaczając jej dalszą wypowiedź:
„ - Pracownicy mają obowiązkowe przerwy, nie ważne czy mają 3 czy 8 godzinną zmianę.”
Z kolei w drugim największym fast-foodzie, pracownicy mają zapewnione posiłki. Oznacza to, że i w tym przypadku mamy czas na odpoczynek, chociaż, oczywiście, jest to też uzależnione od ilości klientów w danej chwili.
Podsumowując...
          Zasady panujące w sieciach fast-foodów są do siebie bardzo zbliżone. W każdym normy są restrykcyjne, jednak to sprawia, że utrzymują one wysoki poziom.
A zabawna puenta jest taka, że...
         ...McDonald's sprzedaje około 78 hamburgerów na sekundę, dzienna liczba jego klientów jest większa niż ludność Anglii, a sama sieć jest bogatsza niż Mongolia.

*- user informatorki z portalu społecznościowego Twitter

Lunaris Insignis

piątek, 2 września 2016

Pomoc w rzuceniu palenia czy nowa moda?

Siemka wszystkim! :3
         Jeśli nie lubicie Tede i ReTo, nie odtwarzajcie tej muzyki. Uznałam, że będzie pasować do tematu notki, poza tym ostatnio się w nich zakochałam. Może kiedyś napiszę notkę o muzyce... Jeśli chcecie przeczytać coś takiego to napiszcie :*
         Temat? E-papierosy. W zasadzie do niedawna zastanawiała się po cholerę to jest. Z tego, co rozumiem ogólny zamysł był taki, żeby pomogły w rzuceniu palenia. Jednak to się chyba pozmieniało, bo teraz większość młodzieży przerzuciła się z papierosów na e-peny. W zasadzie czy to jest takie okropne? Szczerze mówiąc nie potrafię tego stwierdzić. Przeczytałam wpis na forum, gdzie ludzie porównywali ilosć nikotyny w zwykłym papierosie do tej, która jest w tym elektronicznym, ale szczerze mówiąc nic z tego nie rozumiem. Kompletnie nic, ale jeśli ktoś by chciał to proszę []. Zrobiło mi to wodę z mózgu, jestem na to za głupia. Nie tłumaczcie mi, zostawmy ten temat, przejdźmy do innych też istotnych kwestii.
         Ważnym dla większości osób aspektem są pieniądze. W takim razie porównajmy. Tanie elektryki można kupić za 60-50 złotych, ale dochodzą do tego koszty olejku i rzeczy, które mogą się w nim łatwo popsuć, czyli np grzałka. Uznajmy, że palimy niewiele i jeden liquid 10ml wystarcza nam na dwa tygodnie. Jest to koszt około 10 złotych. Grzałkę zostawmy. Podsumowując - przy zakupie papierosa i liquidu w jednym miesiącu jest to wydatek około 80zł, zaś przy kolejnych miesiącach już tylko 20/30zł. Zwykłego papierosa kupimy już za złotówkę ale zależy kto ile pali. Przyjmując, że paczka starczy na dwa tygodnie jest to wydatek około 26/39 zł za najtańsze papierosy.
         Kolejnym aspektem jest fakt, że e-papierosy nie pozostawiają na skórze, ubraniach i w ustach nieprzyjemnego zapachu, ładniej wyglądają i można się nimi bawić, ale tu wchodzimy w strefę vapingu, a to zostawmy. Jednak "elektryki" powinny być tylko pomocą przy rzucaniu palenia, a większość osób może zostawia zwykłe, ale przerzuca się na te i wpada w kolejny nałóg, który pochłania masę pieniędzy. Moi dwaj koledzy kupują wszystko razem i na elektryki wydali przez wakacje 3tys złotych. Nie wiem, jak wy, ale ja chciałabym mieć luźne 3tys do wydania i nie zmarnowałabym ich na papierosy. Może jestem dziwna.
         W każdym razie, teraz jest to bardzo popularne. Przerażająco popularne. Jest to kolejny wyznacznik bycia fajnym i może rzeczywiście jest to całkiem fajne, ale bez przesady. Nie mówię, że jestem w tym temacie "czysta", bo nie jestem, co pewnie zauważyliście, ale dla mnie to jest całkiem miłe i przyjemne tylko dlatego, że nie wydaję na to ani grosza. Kiedy spotykam się z kolegami oni zawsze mają swoje elektryki, nawet dwa boxy i palę je z nimi i mi się to podoba, ale ja nie mam żadnych konsekwencji finansowych. A zdrowotne? Nie sądzę, za mało tego jest, żeby mi się coś miało stać. Co do nałogowych palaczy e-papierosów, wiadomo, jest to nałóg i mimo, że zawierają mniej nikotyny, to nadal ją zawierają, tak? Właśnie. Więc nadal są niebezpieczne. To nie lepie się uzależnić od sportu? Gdyby to było takie proste, right? 
Insignis